Anioły są wśród nas

SAM_0977Paweł zginął w wypadku dokładnie rok temu od wczoraj – 13 kwietnia 2013. Wydawałoby się, że taka tragedia nie może przynieść żadnego dobra. Za dużo tych 13tek… Nie wiem czy jest na świecie coś gorszego niż przeżyć śmierć własnego dziecka. Na każdą stratę materialną, chorobę czy nawet śmierć rodziców jesteśmy w jakiś sposób przygotowani. Ale dziecka? Po ludzku nie da się z tego wyjść z nadzieją i uśmiechem. A jednak dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych!

Odwiedzamy panią Beatę na śniadaniu z okazji otwarcia anielskiej wystawy w jej domu. Uśmiecha się do nas życzliwie i mówi, że musimy spróbować pieczywa, bo wśród wielu talentów, Pan Bóg obdarzył ją umiejętnością pieczenia doskonałego chleba. Anioły zaczęła szkicować zaraz po śmierci syna, żeby poradzić sobie z tym co ją spotkało. Były to anioły nastolatki – dokładnie jak on.  Później wyruszyła na rowerową wyprawę po Camino de Santiago. Przejechała 800 km w tydzień, by być w ruchu – dokładnie jak on. Potem zaczęła zbierać kamienie i minerały – dokładnie jak on.

Pochylamy się nad pudełkami kolorowych wielokształtnych skał. Jest tego całe mnóstwo i przybyły z całego świata. Wkrótce do kontynuowania dzieła Pawła, poza mamą, zaczęli się przyczyniać również inni. W jednym z pudełek znajdujemy mapę Australii z oznaczonymi punktami pochodzenia konkretnych znalezisk… są też kamienie z Boliwii, Jerozolimy, RPA. Niesamowita kolekcja!

Na koniec wyglądamy przez okno, by zobaczyć ogród. Zajął drugie miejsce w konkursie mareckim. Zaczął rozwijać się najbardziej właśnie w ostatnim roku, kiedy każdy z domowników przyczynił się do tego piękna – i tata i siostra bliźniaczka. Paweł na pewno patrzy z góry i uśmiecha się z radością 🙂

Wychodzę przepełniona nadzieją i zainspirowana. W jaki to niesamowity sposób taka sama sytuacja może prowadzić do rozpaczy albo do rozkwitu dobra. Przede wszystkim jest to oczywiście łaska od Boga, ale i od nas zależy czy będziemy dalej rozpalać czyjeś światło po jego odejściu, czy też zgasimy je morzem naszych łez.

W tym tygodniu pojawić się może pytanie: po co ta okrutna śmierć? po co krzyż? po co cierpienie? I nie da się w żaden sposób tego zrozumieć bez Zmartwychwstania. Na szczęście nie trzeba. Zmartwychwstanie to jednak nie tylko powstanie z martwych Jezusa, ale to wydobywania życia ze śmierci każdego dnia naszego życia. I ty możesz zostać czyimś aniołem!

p.s. Mój blog nadal zawieszony do odwołania. Ten wpis powstał dzięki życzliwości mojego Anioła, by dobro mogło obiegać świat 🙂

Reklamy
Dodaj komentarz

2 komentarze

  1. Pani Ewo, czekam na nowe wpisy 🙂 Jakby się Pani zastanawiała czy ktoś czyta Pani blog… tak czytam i czekam na wpis. Magda

    Odpowiedz
  2. Piotr Kowalski

     /  Lipiec 15, 2014

    Tak myślałem, że znajde tutaj coś wartościowego do przeczytania i znowu się nie pomyliłem 🙂

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • Galeria zdjęć

  • Znajdź coś dla siebie

  • archiwum

  • Statystyki

    • 135,107 odwiedzin od 16.01.2010
  • Kalendarz

    Kwiecień 2014
    Pon W Śr C Pt S N
    « Paźdź   Sier »
     123456
    78910111213
    14151617181920
    21222324252627
    282930  
%d blogerów lubi to: