Abdykacje i inne dziwne historie

Tydzień zaczął się od niespodziewanych wiadomości i do końca pozostał pełen dziwnych zwrotów akcji.

z11690435Q,Benedykt-XVIInformację o abdykacji Benedykta XVI przyjęłam przede wszystkim z zaskoczeniem. Przez tydzień pojawiło się mnóstwo komentarzy albo pochwalających odwagę papieża albo zarzucających mu wycofanie się z walki. Kiedy przyglądam się temu, jestem coraz bardziej przekonana, że oba te podejścia są niewłaściwe. Mój pogląd na ten temat najwierniej oddał były prowincjał jezuitów w artykule „Benedykt XVI pełni wolę Bożą” Jestem bowiem przekonana, że o ile papież ma oczywiście wolną wolę i może robić co chce ze swoim życiem, to oddając się służbie Bogu wolę tę pragnie dostrajać do woli swojego Pana. Nie ma więc tu miejsca na dywagacje, czy była to dobra czy zła decyzja, bo jeśli tak rozeznał swoje natchnienie od Ducha Św, to po prostu tak ma być i to najlepsza z możliwych opcji. Ja nigdy nie rozpisywałam argumentów za i przeciw, wybierając moją drogę wstąpienia do zakonu. Postanowiłam tylko kiedyś, że chcę iść za tym, co Jezus mi wskaże i tak właśnie mnie prowadził.

We wtorek miałyśmy świętować ostatki i wyjść z tej okazji do kina, ale od samego początku dnia po prostu nic się nie układało. Najpierw nie było zasięgu, potem nie przyjechał autobus, okazało się, że seans jest nie w tym kinie, nie udało się dostać baterii do aparatu, zapomniałyśmy kupić chleba, ostatni rogal marciński zniknął w dziwnych okolicznościach z zamrażarki, a film z naszego kina domowego nie chciał się poprawnie uruchomić… przyjęłam to jednak wszystko z lekkością serca i spokojem ducha. Może dlatego, że przez ostatnie dni tłumaczyłam teksty o Filipinie – naszej współsiostrze, której po ludzku nic w życiu nie wychodziło, ale przeżywała to tak mocno z Panem Bogiem, że została świętą.

skupienie-11Kolejne dni minęły pod znakiem skupienia wielkopostnego. Do naszego domu przybywają osoby z coraz dalszych zakątków świata – tym razem aż dwie z Berlina 😉 Takie skupienia to dla mnie zawsze dobry czas. Tylko jeden dzień milczenia, ale zawsze czuć w powietrzu pozytywną aurę myśli wznoszonych do Pana Boga 🙂 Poznaję też bardzo fajnych ludzi – coraz częściej już stałych bywalców pobiedziskich progów 🙂 Tym razem połowa ekipy wybrała się jeszcze po zakończeniu na spacer dookoła jeziorka, a to moja ulubiona spacerowa trasa, którą przechodzę zawsze kiedy tylko znajdę na to dość czasu. W międzyczasie za to mój telefon zupełnie odmówił już posłuszeństwa i musiał zostać odstawiony do lekarza na poważną operację – można by rzec, przeszczep serca… więc i ja trwam do jutra nieco w skupieniu i oderwaniu od świata.

Reklamy
Poprzedni wpis
Następny wpis
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • Galeria zdjęć

  • Znajdź coś dla siebie

  • archiwum

  • Statystyki

    • 139,690 odwiedzin od 16.01.2010
  • Kalendarz

    Luty 2013
    Pon W Śr C Pt S N
    « Sty   Mar »
     123
    45678910
    11121314151617
    18192021222324
    25262728  
%d blogerów lubi to: