Wojownicy z wielbłądami

uśmiechnięte wielbłądy 🙂

Wczoraj wybrałam się z powrotem do okolicznych wiosek. Myślę, że czas najwyższy napisać coś więcej na temat kultury Rendille. Plemię to w kulturze i wyglądzie bardzo przypomina Samburu i Masai. Plemiona te często mieszają się i ciężko je między sobą rozróżnić. Najważniejszą wspólną ich cechą jest posiadanie zwierząt. Najczęściej są to krowy, kozy i owce, ale mogą równie dobrze być to wielbłądy – jak w Hula Hula. Jest to zazwyczaj jedyne źródło utrzymania całej wioski – na bieżące wydatki sprzedają mleko, a w razie większej potrzeby muszą pozbywać się zwierzaków. Wszystko w ich kulturze kręci się wokół zwierząt i tylko w tym kontekście można próbować zrozumieć ich zwyczaje. Za krowy kupuje się żonę, one śpią w centralnym miejscu w wiosce, specjalnie do opieki nad nimi istnieje osobna grupa najsilniejszych, najsprawniejszych, najszlachetniejszych i najdzielniejszych mężczyzn – zwanych wojownikami…

No właśnie… ktoś już zadał mi to, w miarę oczywiste, pytanie: „o co oni właściwie walczą?”. Wojownicy to przede wszystkim pasterze zwierząt. Ich koronnym zadaniem jest zabieranie podopiecznych na wypas, a przy takich warunkach pustynnych jest to często nawet kilka dni drogi od ich domów. Spędzają oni wtedy całe miesiące w lesie pijąc jedynie mleko. Do grupy wojowników wybierają rodzice swoich synów w liczbie zależnej od dobytku jakim mają się zaopiekować. Już od najmłodszych lat, wybrańcy wychowywani są przez starszych wojowników i przygotowywani do ważnej roli. Wojownicy śpią w osobnych domach, do których wstęp mają tylko matki wojowników i niezamężne kobiety. Nie wolno im też jeść posiłku przygotowanego przez jakąkolwiek zamężną kobietę – zwykle gotują sobie sami.Takie życie powoduje, że są oni nieco „dzicy”. Bardzo łatwo wpadają w stan gotowości do walki.

Oprócz opieki nad zwierzętami, rolą wojowników jest także opieka nad wioską. W praktyce oznacza to, że czasami rzeczywiście muszą walczyć i czasami życie oddają za swoich ludzi. Kanini ładnie o tym opowiada – „kiedy słyszysz strzały, uciekasz szybko do domu i się chowasz, tymczasem wojownicy biegną w stronę strzałów, gotowi oddać swoje życie za ciebie. czy znajdziesz gdzieś lepszy przykład naśladowania Jezusa?”

Niestety wojownicze tradycje prowadzą też do wielkiego zła. Wśród codziennych tańców (wspomaganych działaniem bardzo popularnego narkotyku miraa, który rośnie tu w każdej wiosce) wychwalani są ci dzielni wojownicy, którzy ukradli krowy sąsiedniemu plemieniu lub nawet zabili „wroga”. To wszystko ma duży wpływ na pokój w tym rejonie.

Nasze spotkanie było miłe. Szkoła w Hula Hula dopiero ruszyła, więc wiele jeszcze trudności do pokonania. Póki co, dostali słoneczne światła, które są podstawą, bo wszak nie można szkoły wieczorowej prowadzić bez światła… Ważne też, że przyjeżdżamy, by porozmawiać z wojownikami i nauczycielami i że spędzamy noc w ich wiosce – to duży krok do zjednania sobie ludzi. Więcej jednak niż jedną noc trudno przetrwać, bo trzeba zmierzyć się z pchłami i nie zawsze zjadliwym jedzeniem (ja po operacji krojenia owcy – jakkolwiek apetycznie nie brzmi danie z jagnięciny – nie byłam w stanie prawie nic przełknąć ;)) Warto jednak, jeśli ma to mieć dobry wpływ na edukację wojowników!

Wielbłądzia galeria na picasie 🙂

Reklamy
Poprzedni wpis
Następny wpis
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • Galeria zdjęć

  • Znajdź coś dla siebie

  • archiwum

  • Statystyki

    • 135,106 odwiedzin od 16.01.2010
  • Kalendarz

    Czerwiec 2012
    Pon W Śr C Pt S N
    « Maj   Lip »
     123
    45678910
    11121314151617
    18192021222324
    252627282930  
%d blogerów lubi to: