Tygrysy ulicy

Przeczytałam wczoraj bardzo ciekawy artykuł o Indiach – „Tygrysy ulicy”. To reportaż na temat biedy i ulicznych zawodów, jakie można spotkać na każdym rogu. Autor wspomina, że czegoś takiego nie spotkał w Afryce, bo tu bieda jest „wiejska” i nie widać takiego kontrastu między rozwiniętym miastem a biedotą. Można się z tym zgodzić, ale tylko częściowo. W wielkich miastach bowiem wygląda to bardzo podobnie…

W Nairobi kariera pucybuta (dosłownie) to często jedyna możliwość na wyżywienie rodziny. Co prawda nie widziałam, żeby ktoś wyrywał ludziom zęby na ulicy, ale znaleźć można z powodzeniem panie trudniące się praniem, ważeniem, zaplataniem warkoczyków czy smażeniem chapati na ulicy. Tutaj śmiało możesz oferować wszelkie usługi, jakie uznasz za opłacalne. Jeśli nie umiesz nic konkretnego robić, zawsze możesz próbować coś sprzedać. Kupić pomarańcze i sprzedawać kierowcom stojącym w korkach albo pakować orzeszki w papierowe rożki i sprzedawać przechodniom. Jeśli masz więcej szczęścia, to zatrudnią cię do sprzątania w dzielnicy Westlands, gdzie za dość marną pensję możesz myć podłogi u najbogatszych kenijczyków. Tutaj mówi się o takich ludziach „hustlers”. Ciekawe to, bo jeden z moich słowników tłumaczy to jako „oszust, naciągacz”, a inny jako „człowiek przedsiębiorczy” 😉 Może i w dzisiejszym świecie nie ma wielkiej różnicy… definicja kenijska wskazuje jednak na kogoś kto zajmuje się wszystkim i niczym, próbując jakoś na tym zarobić. To bardzo popularny zawód, bo nie wymaga planowania przyszłości. Co się trafi, to się trafi.

Oprócz ciekawego opisu Indii w artykule, jedno zdanie przykuło moją uwagę. Autor pisze: „Jak studiowałem zarządzanie, to wydawało mi się, że każdy jest kowalem własnego losu. Człowiek może osiągnąć wszystko, wystarczy tylko chcieć. W Afryce i Indiach straciłem te złudzenia.” I to jest święta prawda, którą my musimy sobie bardzo mocno uświadomić. Zupełnie nie wiadomo czemu mieliśmy w życiu cholernie dużo szczęścia! I uświadomić sobie to musimy nie dlatego, żebyśmy się czuli winni, ale dlatego, żeby nigdy nam nie zabrakło wdzięczności i wszystkiego co z wdzięczności powinno wynikać. Dlatego jeżeli jeszcze tego nie zrobiłeś, to spójrz dziś na swoje problemy i powiedz sobie, że jesteś jednym z najszczęśliwszych ludzi na ziemi… w co bardzo ładnie wpasował się znany i odświeżony niedawno obrazek.

Co ciekawe, jakkolwiek sobie tego szczęścia dziś nie uświadomisz, to i tak ten chłopiec bawiący się nad rzeką ze ścieków samochodzikiem zrobionym z kartonu po soku uśmiechnie się prawdopodobnie bardziej szczerze niż Ty… coś tu jest jednak nie tak, prawda?…

Ja mam dziś dodatkowy powód do radości, bo właśnie odebrałam mój raport medyczny, co oznacza definitywny koniec moich spotkań ze szpitalem. Mam nadzieję, że nie będą już na mnie nigdzie wołać Iła Marija 😉

Reklamy
Poprzedni wpis
Następny wpis
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • Galeria zdjęć

  • Znajdź coś dla siebie

  • archiwum

  • Statystyki

    • 135,023 odwiedzin od 16.01.2010
  • Kalendarz

    Czerwiec 2012
    Pon W Śr C Pt S N
    « Maj   Lip »
     123
    45678910
    11121314151617
    18192021222324
    252627282930  
%d blogerów lubi to: