Jezioro Turkana

Podobno Marsabit to oaza na pustyni. W ten weekend miałam okazję zobaczyć na własne oczy, że to święta prawda. Już kilkanaście kilometrów za miastem gorące powietrze uderza w nozdrza od samego wschodu słońca. Kiedy się na to patrzy, to przepiękne przestrzenie. Ale to taki rodzaj piękna, że im bardziej piękne tym bardziej niebezpieczne… O tym jednak jakie to naprawdę piekło, miałam się przekonać dopiero później…

Do Loiyangalani dotarłam szczęśliwie ok południa i od razy udało mi się znaleźć moją izraelską znajomą zajętą oglądaniem prób do sobotnich tańców. Prędko dokwaterowałam się do rodziny, z którą ona mieszkała i zaczęłam poznawać życie wśród plemienia Turkana. Trzeba przyznać, że nie jest najgorsze, bo jest podstawowa rzecz – woda. Nieopodal znajduje się gorące źródło, które zapewnia nie tylko wodę do mycia i gotowania, ale także zdatną do picia (dla niektórych okazała się mało zdatna, ale to inne historia…). Paradoksalnie jedyną jej wadą jest właśnie jej temperatura, bo nikt nie ma ochoty w takim klimacie pić ani myć się w ciepłej wodzie. Jest też oczywiście jezioro Turkana, którego temperatura jest całkiem przyjemna, ale od miasta jest daleko, bo 0,5h drogi piechotą (swoją drogą dla ekipy z którą jechałam, zobaczenie jeziora było niesamowitą atrakcją i kiedy zatrzymaliśmy się na chwilę, wszyscy rzucili się do wody w ubraniach ;)). Mi udało się tam dotrzeć raz – rzutem na taśmę tuż przed planowanym wyjazdem – i zdecydowanie było warto, bo bardzo stęskniłam się już za pływaniem! Jezioro jest piękne zarówno w dzień, kiedy widać otaczające je góry, jak i w nocy, kiedy zachodzi za nim słońce.

Noce na pustyni okazały się być prawie tak samo gorące jak dnie. Przez wszystkie noce spałam pod gwiazdami przykryta tylko cienkim prześcieradłem i było to całkiem miłe doświadczenie. Niestety o świcie budziły mnie muchy, co już takie miłe nie było… Zresztą muchy to kolejna rzecz, prócz upałów, która nad jeziorem doprowadzała mnie do szału. Było ich po prostu mnóstwo. Machając cały czas rękami, nie mogłam patrzeć na dzieci, które nic sobie nie robiły z faktu, że jakiś owad wchodzi im do buzi i nosa…

Dzieci jak wszędzie bardzo radosne i skore do zabawy. Szczególnie sympatyczna była tam dziewczynka o imieniu Nguru. Bardzo się zaprzyjaźniła z Nachangay i nawet płakała przy jej odjeździe. Była zdecydowanie najpiękniejsza z całej rodziny i miała cudowny uśmiech. Kiedyś chodziła do szkoły, więc znała trochę angielskiego, ale niestety musiała zakończyć edukację, bo nie miał się kto zajmować dobytkiem rodzinnym, czyli kozami. Oprócz hodowania kóz, teoretycznie plemiona znad jeziorem żyją głównie z rybołówstwa, ale przyznam, że ryby nie miałam okazji jeść i tylko raz widziałam, żeby ktoś je w ogóle sprzedawał. Podobno źródłem utrzymania jest też sprzedaż łupanych kamieni, które skupują budujący drogi i stąd nazwa mojej wioski – Kula Mawe (Kamienna Wioska)

Rodzina, z którą mieszkałyśmy była katolicka. Wydaje mi się, że zdecydowana większość plemion żyjących tradycyjnie została przy wyznaniu katolickim, jakie przywieźli ze sobą misjonarze wiele lat temu, tymczasem plemiona rozwinięte i pochłonięte przez zachodnią cywilizację w miastach masowo zaczęły przechodzić na protestantyzm. Jeśli podliczyć razem wszystkich wyznawców różnych religii protestanckich, to będzie ich więcej niż katolików w Kenii. Jako, że mamy maj, nasza rodzina zbierała się co wieczór w innym domku na nabożeństwie maryjnym. Było to piękne doświadczenie pieśni śpiewanych przez dzieci w świetle księżyca i różańca odmawianego pod gwiazdami. Zdecydowanie jedno z piękniejszych „majowych” na jakich byłam!

Relację fotograficzną znajdziecie na picasie.

A o tym po co właściwie wybrałam się nad jezioro, już w kolejnym odcinku… c.d.n.

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • Galeria zdjęć

  • Znajdź coś dla siebie

  • archiwum

  • Statystyki

    • 135,023 odwiedzin od 16.01.2010
  • Kalendarz

    Maj 2012
    Pon W Śr C Pt S N
    « Kwi   Czer »
     123456
    78910111213
    14151617181920
    21222324252627
    28293031  
%d blogerów lubi to: