Tymczasem w szkole…

ImageDawno już Wam nie pisałam o moich maturzystach, a tu ostatnio dużo się dzieje. W zeszłym tygodniu nadeszły wyniki z Kenya Certificate of Secondary Education (KCSE), czyli odpowiednika naszych matur. Studenci czekają na to wydarzenie 3 miesiące, więc napięcie przed ogłoszeniem jest ogromne. Dla wszystkich to ważny krok, który zadecyduje o tym, czy pójdą na wymarzone kierunki studiów, czy będą musieli się dłużej pomęczyć nim spełnią swoje marzenia. Ostatnie dwa spotkania piątkowe były więc całkowicie poświęcone mini terapii grupowej, która miała pomóc im poradzić sobie z wynikami. Dla większości w tym roku to było ciężkie przeżycie. Na całą szkołę najlepszymi wynikami był dwie 4+ (B+). Kiedy spojrzałam na listę, to przyznam, że byłam zaskoczona niskim poziomem – pewnie mając też w głowie jak wyglądały matury w Polsce za moich czasów. Wczoraj na radzie pedagogicznej w szkole sporo było o nich mowy – z jednej strony były głosy, że to wynik przeciętny i powinno być lepiej, ale do mnie bardziej przemówiły argumenty pozytywne. Przede wszystkim st. Aloysius to szkoła dzienna – zupełnie nie można porównywać jej wyników z wynikami szkół z internetem, gdzie uczniowie uczą się tak naprawdę dzień i noc. Tu dzieciaki wracają do domów, gdzie często czeka ich piekło i nie ma mowy o nauce. Dla większości osiągnięciem jest to, że w ogóle egzaminy zdali (a pozdawali wszyscy!). Porównując wyniki do średniej krajowej i do wyników z zeszłego roku, zdecydowanie wychodzi na plus. Patrząc na to z tej perspektywy widać jak łatwo stracić z oczu rzeczywistość i ze szkoły, która jeszcze dwa lata temu była blaszakiem w slamsach chcieć natychmiast zrobić szkołę, której wyniki porównamy z najlepszymi szkołami w kraju. Tak więc i maturzystom trzeba było przypomnieć, że powinni cieszyć się wynikami, a nawet jeśli liczyli na coś lepszego, to nie jest to koniec świata.

Poza tym czas służby policealnej przebiega bardzo pomyślnie. Mi udało się odwiedzić już wszystkie ośrodki, w których pracują uczniowie z mojej grupy oraz nawet kilka innych. Coraz lepiej orientuję się w ścieżkach Kibery, co jest dla mnie dużą radością 🙂 Wszyscy są zadowoleni z miejsc, w których służą. Dzielą się co tydzień dobrymi doświadczeniami o tym jak czują, że mogą komuś pomóc i oddać społeczeństwu za wszelkie dobro jakie otrzymali.

Postaram się Wam w najbliższym czasie przybliżyć kilka takich organizacji, które warte są zauważenia. W Kiberze działają ich tysiące – to pewnie jedno z najpopularniejszych miejsc działań międzynarodowych organizacji w Afryce. Przyznam, że osobiście nie mam do nich zaufania – duże organizacje to duże pieniądze i często niewiele tak naprawdę trafia do potrzebujących. To co mnie inspiruje to małe jednostki rozkręcone przez kogoś, kto naprawdę zobaczył potrzebę – kogoś kto codziennie spacerując przez slumsy nie mógł patrzeć na dzieciaki, które nie mają za co iść do szkoły lub samotne matki, których nikt nie chce pomóc, bo żyją z HIV. Takie organizacje nie mają nic prócz ludzi z gorącymi sercami, którzy poświęcają swój czas i swoje ręce, by dać siebie potrzebującym. Takich chce się wspierać!

Reklamy
Poprzedni wpis
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • Galeria zdjęć

  • Znajdź coś dla siebie

  • archiwum

  • Statystyki

    • 135,023 odwiedzin od 16.01.2010
  • Kalendarz

    Marzec 2012
    Pon W Śr C Pt S N
    « Lu   Kwi »
     1234
    567891011
    12131415161718
    19202122232425
    262728293031  
%d blogerów lubi to: