Sylwestrowo

O kenijskim sylwestrze zaczęłam myśleć już jakiś czas temu. Po głowie chodziła mi Mombasa, bo podobno w ostatnich latach to najbardziej trendy witać tam nowy rok 😉 Kiedy jednak pomyślałam o samotnym pokonywaniu tylu kilometrów dla jednej nocy, to postanowiłam zostać w Nyahururu. Spodziewałam się, że taka decyzja oznaczać będzie sylwestra, może nie w towarzystwie Dwójki i Polsatu, ale za to oglądając Citizen TV 😉 Nic bardziej mylnego…

Zabawy z dzieciakami

Ostatniego wieczoru 2011 roku zaliczyłam nawet dwie imprezy. Pierwsza odbywała się na Flora Farm (ucieszyłam się na powrót na stare śmieci ;)) i zaczęła się już o 17:00! A właściwie nawet wcześniej, bo o tej godzinie okazało się, że wszystkie samochody już odjechały i na imprezę muszę dojechać z kolega na motorze. Na miejscu były już dzieciaki z DIC, Rehab, st. Rose i Effathy oraz o. Gabriele i kilkoro sióstr i ojców z Tabor Hill. Zabawa zaczęła się od wielkiego ganiania się po trawie, ku wielkiej uciesze dzieci i dorosłych.

Msza na koniec roku

Następnie zaserwowano bardzo dobry obiad i odbyła się Msza kończąca stary rok. Ciekawym dla mnie elementem ogłoszeń była relacja trójki podopiecznych Effathy, którzy wrócili z Polski i opowiadali o tym jak tam zimno i jakie ludzie noszą długie kurtki 😉 Próbowali też zaśpiewać polską piosenkę, patrząc na mnie i licząc na wsparcie, ale niestety pamiętali tylko refren, który brzmiał „tiruriru”, więc z przykrością stwierdziłam, że nie znam… Było tez obowiązkowe ciasto i trochę tańców 🙂

Impreza w TK

Impreza zakończyła się o 21:00 i większość poszła spać (byłam zbulwersowana!), więc postanowiłam się udać się do Talitha-Kum, gdzie wiedziałam, że tańce jeszcze trwają.  Bardzo to była dobra decyzja, bo dzieciaki bawiły się do północy, a potem zaserwowano ciasta, mandazi i tort noworoczny 🙂 Włoszki, które przyjechały na kilka tygodni, przywiozły nawet panettone (coś jak nasze ciasto drożdżowe). Miałam też okazję zobaczyć obchody urodzin z mijającego tygodnia, kiedy solenizanci rywalizują ze sobą w tym kto szybciej nadmucha balona do stanu, żeby pękł 😉 Jedyne na co mogłam narzekać, to zimno, bo noc była bardzo chłodna, czego trochę nie przewidziałam i na świętowanie wybrałam się w sandałkach.

Pierwszy dzień nowego roku też nie minął na próżnowaniu – pół dnia spędziłam na miłym obiedzie z sąsiadami w knajpie przy wodospadach, gdzie zeszło nam się do wieczora zajadając nyama choma i tańcząc 🙂

Sylwestrowe zdjęcia znajdziecie tam gdzie zawsze.

Teraz czas na nowe wyzwania – w czwartek zaczynam pracę w Nairobi, trzymajcie kciuki!

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • Galeria zdjęć

  • Znajdź coś dla siebie

  • archiwum

  • Statystyki

    • 140,071 odwiedzin od 16.01.2010
  • Kalendarz

    Styczeń 2012
    Pon W Śr C Pt S N
    « Gru   Lu »
     1
    2345678
    9101112131415
    16171819202122
    23242526272829
    3031  
%d blogerów lubi to: