Ewangelia naszego życia

Termin ten jest powszechnie stosowany w SM. Prawie tak samo ważne jak Ewangelie opisane przez Apostołów są historie każdego z nas, jeśli potrafimy dostrzec w nich działalność Jezusa. Stąd tak istotne jest tutaj dzielenie. W każdy wtorek jest okazja do tego, żeby na wspólnym spotkaniu opowiedzieć swoją historię.

Wzruszyło mnie świadectwo Michael’a. To Amerykanin, który mieszka w Effathie i jest tu głównie po to, żeby… pisać książki. W styczniu kiedy przyjeżdżał, plan był bardzo ambitny – w ciągu roku miało powstać 10 pozycji! Mamy listopad i dopiero co przyjechały świeże, ciepłe jeszcze egzemplarze drugiej książki. Pierwsza książka to opowieść o dzieciach z Talitha-Kum. Ostatnia to zbiór listów na temat edukacji, który powstał przy współpracy setek wolontariuszy, nauczycieli, dzieci ulicy i pracowników St Martin.

Wczoraj Michael opowiadał o swoim doświadczeniu jeszcze z USA. Od dawna pracował tam z bezdomnymi i miał pomysł, żeby spędzić jakiś czas na ulicy – po to by bardziej zrozumieć jak może czuć się człowiek nie mający domu. Początkowo planował miesiąc, ale mama przekonała go, że nie spałaby tyle czasu i tydzień wystarczy w zupełności. Michael poradził się swojego znajomego bezdomnego co powinien robić, przez jakiś czas się nie mył i wyruszył do oddalonego miasta, żeby rozpocząć swoje doświadczenie.

Pierwsze co zauważył, to że ludzie się go boją. Kobiety chwytały za swoje torebki, brały dzieci na ręce, przechodziły na drugą stronę ulicy… inni się litowali – dawali coś do jedzenia patrząc na żałosnego młodego człowieka który nie poradził sobie w życiu. Wszyscy dookoła traktowali go jak bestię, więc coraz bardziej zaczynał ją przypominać. Rodziła się w nim złość, zrezygnowanie, zazdrość i powoli wściekłość. Pewnego razu ledwo powstrzymał się od rzucenia kamieniem w szybę samochodu, którego kierowca popatrzył na niego z obrzydzeniem,

Po pewnym czasie Michael odkrył system wydawania posiłków – każdego dnia szło się do innego kościoła, gdzie można było dostać coś do jedzenia. W każdym było podobnie. Albo ludzie się bali i prawie rzucając kromką chleba uciekali czem prędzej, albo patrzyli z politowaniem. Była tylko jedna kobieta, która się wyróżniała. Była przy wydawaniu posiłków, ale nie rozdawała jedzenia. Przechadzała się jedynie wśród długiej kolejki bezdomnych, podając każdemu rękę i pytając jak się ma. Michael opowiadał, że kiedy podeszła do niego, poczuł coś, czego nie poczuł przez cały tydzień – zobaczył spojrzenie pełne szacunku dla człowieka który jest po prostu człowiekiem, spojrzenie które nie ocenia, ale kocha. Jezusowe spojrzenie w oczach tej obcej kobiety.

W niedzielę przeczytamy: „Byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie.” A może: „Byłem bezdomnym, a nie spojrzeliście na Mnie jak na człowieka”?…

Piszę do Was tę historię chyba głównie dlatego, że osadzona w naszych realiach. To już nie anonimowe murzyńskie dziecko, które w dalekim świecie nie może iść do szkoły. To opowieść o bezdomnym z Dworca Centralnego. Dlatego i mnie dotyka bardziej…

Reklamy
Poprzedni wpis
Następny wpis
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • Galeria zdjęć

  • Znajdź coś dla siebie

  • archiwum

  • Statystyki

    • 139,688 odwiedzin od 16.01.2010
  • Kalendarz

    Listopad 2011
    Pon W Śr C Pt S N
    « Paźdź   Gru »
     123456
    78910111213
    14151617181920
    21222324252627
    282930  
%d blogerów lubi to: