Kościół a AIDS

Dziś mój ostatni dzień w departamencie HIV/AIDS. Już na samym początku siedząc w biurze, przysłuchiwałam się rozmowie na temat, który przez całe dwa tygodnie pojawił się tylko raz – na temat prezerwatyw, abstynencji seksualnej i wierności. Zapytałam wtedy co afrykański Kościół na to wszystko i ku mojemu zdziwieniu odpowiedź brzmiała: nic, Kościół nie zajmuje się takimi sprawami. Mając na uwadze jak bardzo nasz Kościół w Polsce jednak zajmuje się takimi sprawami, postanowiłam zgłębić temat i wypożyczyłam z biblioteki dwie książki: „Życie z nadzieją – Kościoły Afrykańskie i HIV/AIDS” oraz „AIDS i Kościół w Afryce” (ta autorstwa jezuitów).

To co było przede wszystkim myślą przewodnią obu książek, to odpowiedź Kościoła na AIDS jako troska o osoby już zarażone. Na początku lat ’80 kiedy problem HIV zaczął stawać się znany światu, reakcja Kościoła była czymś zupełnie nie do przyjęcia. Ludzie żyjący z wirusem zostali potraktowani jak grzesznicy niegodni być częścią świętego Kościoła (jakie to nie Jezusowe do granic możliwości!). Sama natomiast epidemia przez niektórych traktowana była jako karę za grzeszność całych pokoleń – ci przekonani byli, że wszyscy wkrótce pomrzemy. Inni natomiast w przeciwnym duchu próbowali wypierać sytuację ze swojej świadomości – powstał nawet obiegowy akronim American Idea to Discourage Sex (amerykański pomysł na zniechęcenie do seksu).

Ku mojemu jednak zdziwieniu tak mało było – i wciąż jest – mowy na temat tego jak zapobiegać. Mam wrażenie, że dużo tu pomylenia i mijania się z tym co istotne. Albo kościół surowo podkreśla używanie prezerwatyw jako najbardziej śmiertelny grzech i tym samym powoduje jeszcze większą tragedię rozprzestrzeniania się choroby, albo nie mówi o tym wcale i prowokuje postawy, w których ludzie uważają za moralny każdy rodzaj aktywności seksualnej jeśli tylko mają ze sobą prezerwatywę… tylko nikt jakoś nie mówi o wg mnie najistotniejszym, czyli o wierności i nieodłącznym powiązaniu seksualności z miłością i małżeństwem!

We wspomnianej wyżej rozmowie pojawił się właśnie taki wątek w kontekście Ugandy. Dopóki polityką nadrzędną wobec AIDS było promowanie wierności, statystyki zaczęły się diametralnie poprawiać. Kiedy jednak promowane zaczęły być prezerwatywy, okazało się, że sytuacja znowu się pogarsza, bowiem ludzie wrócili do rozwiązłości, a same prezerwatywy nie wystarczą żeby chronić przed HIV – wszak jeszcze trzeba umieć ich używać, muszą być odpowiednio przechowywane, być dobrej jakości…

Jezuici wypowiadają się w podobnym tonie. Biskup Maurice E. Piat pisze tak: „Prezerwatywa w najlepszym razie będzie marnym półśrodkiem, wątpliwym środkiem kontroli szkód, ale w żaden sposób nie rozwiązuje ona problemu u samego źródła. Zrobilibyśmy wiele więcej inwestując nasz czas w rozwój pedagogicznych środków promocji zmiany postaw w kierunku abstynencji seksualnej przed ślubem i wierności w małżeństwie”.

To jednak wszystko jakby na marginesie głównego wątku obecnego bardzo mocno na wszystkich forach gdzie poruszany jest temat AIDS – zaakceptowania i pokochania tych, którzy bez względu na okoliczności noszą w sobie śmiertelnego wirusa.

Ezra Chitando pisze tak: „Surowość teologiczna jest odpowiedzialna za wolne tempo, z jakim kościół afrykański zbliżał się do pierwszej linii walki przeciwko AIDS. Podczas gdy kościół trwonił cenny czas na, przykładowo, debatę o moralności prezerwatyw, ludzie tracili życie. Podczas gdy przedstawiał HIV jako Bożą karę za grzechy dla bezbożnego pokolenia, doprowadził część z nas żyjących z AIDS prosto na cmentarz. Podczas gdy komponował coraz to nowe marsze pogrzebowe, zdusił życie w tych, którzy mogliby jeszcze trochę pociągnąć. Kiedy niektórzy gorliwi głosiciele wyszydzali ludzi z AIDS, tym samym odizolowali ich od bycia dziedzicami Izraela”

Jak wszystkiemu temu przyglądam się z boku, to mam wrażenie, że przed Afryką jeszcze daleka droga do społeczeństwa wolnego od HIV. Jeśli wciąż trudno im pogodzić się z tak oczywistą rzeczą jak dbałość o chorych, to kiedy poradzą sobie z tak bardzo nieoczywistą rzeczą jaką jest profilaktyka…

Reklamy
Dodaj komentarz

1 komentarz

  1. KK nie tracił czasu zanim ty się urodziłeś był w Afryce i przez swoich misjonarzy dawał i oddawał życie za innych? Co ty zrobiłeś dla brata i siostry swojej? A problem skąd w Afryce broń cię nie interesuje i to ile krwi masz na swoim tel komórkowym ?

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • Galeria zdjęć

  • Znajdź coś dla siebie

  • archiwum

  • Statystyki

    • 135,023 odwiedzin od 16.01.2010
  • Kalendarz

    Październik 2011
    Pon W Śr C Pt S N
    « Wrz   List »
     12
    3456789
    10111213141516
    17181920212223
    24252627282930
    31  
%d blogerów lubi to: