Laikipia

Dziś mój ostatni dzień w programie ANV. Przybliżę Wam kilka spraw z jakimi w ostatnich dniach się tu mierzyliśmy.

Miejscem działań programu jest głównie obszar Laikipia. Kiedyś były tu gęsto posadzone lasy, do momentu kiedy rząd nie postanowił załatwić jakichś swoich interesów i oddał te tereny pod władzę plemienia Kalenjin, które osiedlone jest głównie w okolicach jeziora Baringo, czyli za najbliższą górą. Kalenjin to hodowcy zwierząt, przeznaczyli więc nowe obszary na wypas. Z czasem jednak przybyło tu plemię Kikuju, które zaczęło masowo wykupować ziemie pod uprawy rolne, co jest dla nich charakterystyczne. Dziś Laikipia to miejsce gdzie przebywają ludzie z bardzo różnych plemion – m.in. jeszcze w dużej ilości Turkana i Samburu. Oczywiście taki stan powoduje wiele konfliktów.

Historia jednego z wolontariuszy opowiada o tym jak niedawno od Kikuju została skradziona koza. Kalenjin mieli wyznaczony termin, żeby kozę oddać. Nie oddali. Kikuju zebrali się i uradzili, że od tego czasu będzie całkowity zakaz komunikowania się z Kalenjin i wszelkie oznaki współpracy będą uznane za zdradę. Stan ten trwał bardzo długo. Pewnego dnia jednak lokalna policja aresztowała jednego Kalenjin i bardzo znęcali się nad nim w areszcie. Jego sąsiedzi, którzy wszyscy byli Kikuju, stwierdzili, że tak być nie może. Zebrali się w dużej liczbie i zaplanowali napaść na posterunek policji i uwolnienie sąsiada. Ludzie byli tak zdeterminowani, że nasz wolontariusz musiał dzwonić aż do Nairobi, by powstrzymać krwawe zamieszki przed komisariatem. Człowiek został zwolniony z aresztu. Kiedy Kalenjin dowiedzieli się o sprawie zostali głęboko poruszeni życzliwością sąsiadów. Zwołali spotkanie na szczycie z udziałem wodzów obu plemion i postanowili, że zbiorą środki i zwrócą skradzioną kozę. Od tej pory oba plemiona żyją w najlepszej zgodzie. Brzmi jak bajka, prawda?

Niestety gro spraw jakie przewijają się przez departament nie kończą się jak bajka… to gwałty i molestowania. Jest tego przerażająco dużo. Akty przemocy seksualnej są dokonywane przez wujków, znajomych, obcych ludzi… poruszyła mnie historia dziewczynki, która była gwałcona m.in. przez własnego ojca, który zaraził ją wirusem HIV. Dostał 50 lat więzienia. Dziewczynka ma ok 10 lat i jest przepiękna. Kiedy się uśmiecha, rozpromienia cały pokój. Gdy się na nią patrzy ma się ochotę udusić gołymi rękami człowieka, który odważył się zrobić jej krzywdę… a w jej oczach widać tylko przebaczenie.

Na szczęście dziewczynka nie jest w ciąży. Przypadki ciąż po gwałtach są tu czymś na porządku dziennym. Nikt nie mówi o aborcji. Wszyscy martwią się tylko o to, by dziewczyny skończyły szkołę. Dzieci wychowują dziadkowie, sąsiedzi… tu wszyscy są jedną wielką rodziną. Dzieci są błogosławieństwem – nawet te niby niechciane.

W tym wszystkim piękne jest jak działają wolontariusze przy mobilizacji społeczeństwa. Nad przypadkami rodzinnych tragedii obraduje cała wioska. Wspiera, pomaga, często ratuje życie swoim sąsiadom. St. Martin robi swoje – szkoli swoich wolontariuszy, pomaga w ciężkich przypadkach, czasami podejmuje się mediacji. Ale to ludzie sami chcą pomagać i dbać o pokój w swojej okolicy. Inspirujące!

Reklamy
Następny wpis
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • Galeria zdjęć

  • Znajdź coś dla siebie

  • archiwum

  • Statystyki

    • 135,018 odwiedzin od 16.01.2010
  • Kalendarz

    Październik 2011
    Pon W Śr C Pt S N
    « Wrz   List »
     12
    3456789
    10111213141516
    17181920212223
    24252627282930
    31  
%d blogerów lubi to: