Only through community

Slogan powtarzany w st. Martin na okrągło i wypisany na głównych drzwiach wejściowych przetłumaczyłabym jako „tylko przez wspólnotę”. Kilka tygodni musiało minąć zanim pojęłam o co w tym tak naprawdę chodzi. St. Martin ma wiele ośrodków pomocy – dla dzieci ulicy, dla niepełnosprawnych, dla żyjących z HIV, pracownię Maarlen Crafts… ale tak naprawdę, to jest tylko bardzo malutki ułamek działalności! Tak naprawdę wszystko stoi na ponad setce wolontariuszy, czyli osób z pobliskich terenów, którzy zdecydowali się na współpracuję z st. Martin. To tam dzieje się prawdziwe życie. To oni wiedzą najlepiej komu trzeba pomóc i to oni tą pomoc organizują.

Przypadek z ostatnich dni. Mała dziewczynka zostaje ciężko poparzona gorącą woda. Wolontariusze przynoszą ją do st. Martin, następnie wiozą do szpitala, gdzie przeprowadzona zostaje droga operacja. Kilka tygodni później do tej wioski na spotkanie z wolontariuszami i rodziną dziewczynki przyjeżdża pracownik SM. Teraz zadaniem wspólnoty jest zebranie pieniędzy na pokrycie kosztów operacji. Organizują wielką imprezę o nazwie Harambee (termin szeroko stosowany w Kenii, powstały z okazji kanonizacji założyciela Opus Dei), na którą zapraszają krewnych, znajomych, sąsiadów… każdy daje tyle na ile go stać. I tak to działa.

„Nigdy nie dajemy pieniędzy ludziom” – tłumaczy mi jeden z pracowników odpowiedzialnych za mobilizację wspólnot – „To tylko ludzi rozpuszcza. My zawsze działamy ze wspólnotą. Naszym zadaniem jest pokazać, że oni sami potrafią sobie poradzić. Nawet jak trafimy na takich co twierdzą, że nic nie mają, to my pozwalamy im zrozumieć, że mają. Przecież mogą ofiarować swój czas, sprzedać trochę kukurydzy, służyć swoimi umiejętnościami! Każdy coś ma, musi tylko to odkryć.”

Dziś, kiedy prawie miesiąc minął od mojego wylądowania na kenijskiej ziemi, mogę powiedzieć z czystym sercem, że zrozumiałam. Jestem tutaj właśnie dzięki mojej małej wspólnocie – tych, którzy się za mnie modlą; tych, którzy czytają i są zainspirowani do dobrego działania; tych, którzy dołożyli swoją małą cegiełkę (a uzbierało się na mój pobyt i jeszcze na obdarowanie innych). To jest właśnie to!

Czasami wydaje się, że naprawdę chodzi tylko o pieniądze. Ktoś potrzebuje i ktoś inny może mu dać. A chodzi o wiele więcej! Chodzi o przemienianie wielu serc, otwierania wielu umysłów, pokazywanie, że razem możemy więcej. Gdzie wielu zanosi modlitwy do Boga tam On jeszcze bardziej udziela swojej łaski.

Dziękuję Wam za wszelką życzliwość i proszę o więcej 🙂

Najbliższe dwa tygodnie spędzę w „Community Programme of Active Non Violence and Human Rights” – świeże wieści z ich małego podwórka już wkrótce!

Reklamy
Poprzedni wpis
Następny wpis
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • Galeria zdjęć

  • Znajdź coś dla siebie

  • archiwum

  • Statystyki

    • 139,690 odwiedzin od 16.01.2010
  • Kalendarz

    Październik 2011
    Pon W Śr C Pt S N
    « Wrz   List »
     12
    3456789
    10111213141516
    17181920212223
    24252627282930
    31  
%d blogerów lubi to: