Kasprzycko na Mazowszu

Tydzień minął zaskakująco szybko, jak na czas, w którym powinnam wypoczywać w Dolomitach. Nieocenionym pocieszeniem były dwa cudowne spotkania z piosenką śpiewaną, które sprawiły, że ciepło robiło się w sercu mimo zalegającego śniegu, mimo poślizgów różnej natury, wpadania w biegu, kiepskich miejsc na bilecie…

Było spadanie w marzenia do spełnienia, wjazd siedmioma windami z widokiem na przyszłość i spokojny przystanek na stacji Golgota… Zadumałam się nad sensem istnienia i egzystencjalnym pytaniem o to którą jestem matrioszką… tego lirycznego wymiaru brakowało mi bardzo!

A potem zdarłam gardło w rytmie na 1,2,3 i 5 (bez 4!), patrząc na świat przez szkło bez krat, z przekonaniem, że odnajdzie mnie na samym dnie Ten, który szklanką ciepłej herbaty poczęstuje w najbardziej pochmurny dzień. Tego bardzo potrzebowałam w tym tygodniu!

Wszystko co dobre szybko się kończy… na szczęście żałoba po wierszach jest zawsze na biało – śnieżno biało, aż do samej Warszawy…

Dzięki chłopaki za kolejne piękne muzycznie chwile 😉 Szczególne thanks za gitarkę w światopodglądzie!

Reklamy
Poprzedni wpis
Następny wpis
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • Galeria zdjęć

  • Znajdź coś dla siebie

  • archiwum

  • Statystyki

    • 139,688 odwiedzin od 16.01.2010
  • Kalendarz

    Luty 2010
    Pon W Śr C Pt S N
    « Sty   Mar »
    1234567
    891011121314
    15161718192021
    22232425262728
%d blogerów lubi to: