Jan Paweł II Wielki

Dziś jest taki dzień, że trudno przejść obojętnie, trudno się nie zatrzymać choć przez chwilę nad postacią Wielkiego Człowieka. Trudno mi więc niczego nie napisać, choć pisanie nie jest łatwe. Dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze odnoszę wrażenie, że wszystko zostało już powiedziane – to, że był wielkim autorytetem, że prawdziwie zmienił świat w ciągu swojego życia i już po śmierci… ale też to, że on wcale nie czeka na nasze okrzyki „santo subito”, ale na to byśmy wcielali w życie jego słowa, a konkretnie słowa Chrystusa. I cóż ja, mały żuczek, mam dodać do tego wszystkiego? Po drugie mam świadomość, że to tylko słowa, w które wciąż nie daje się zamknąć postrzeganie tego świata.

Kiedy czytam dzisiaj komentarze różnych ludzi na temat życia, śmierci, wartości i czegokolwiek co dotyczyło Jana Pawła II, to płaczę – nawet sama do końca nie wiem dlaczego… owszem, łatwo się wzruszam różnymi świadectwami, ale to jest jakieś szczególne uczucie. Może przypominają mi się w głębi te dni sprzed 3 lat… wtedy też płakałam – dużo… Ale wciąż przez łzy widzę Chrystusa mówiącego „nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!”. Wiem, że Ojciec Święty powiedziałby dzisiaj dokładnie to samo: „nie wzruszaj się, tylko działaj!”

Tyle zapaliłam zniczy na jego cześć, ale ile serc ludzkich zapaliłam jego miłością?
Przeczytałam tyle jego słów, ale ile z nich naprawdę zrozumiałam?
Tyle łez wylałam z powodu jego odejścia, ale ile prawdziwego dobra z tego wynikło?

Byłam na mszy z okazji rocznicy i na koniec każdy dostał świeczkę z jakimś cytatem Ojca Świętego. Na mojej napisano: „Tylko Chrystus może uspokoić lęk człowieka”. Niby takie oczywiste… a jednak tak trudne w realizacji. Łatwo nam uwierzyć Jezusowi nasze radości i dziękować Mu za cuda tego świata, łatwo powierzać Mu nasz smutek i prosić o radość, ale z naszym lękiem bywa gorzej. To czego się boimy jest skrzętnie ukrywane głęboko na dnie naszego serca. Bo przecież się boimy, że może się stać coś nie po naszej myśli, może Bóg mieć jakiś inny plan, boimy się, że sobie nie poradzimy, że zostaniemy sami z całym światem na głowie… a przecież to bez sensu – mamy się czego bać, dopóki nie powierzymy naszych lęków Panu! Jeśli mu nie zaufamy, że On nas dobrze prowadzi, jeśli nie otworzymy naszych serc na Jego miłosierdzie, jeśli schowamy się w naszej skorupce i trzęsąc się ze strachu będziemy oczekiwać zbliżającej się śmierci – rzeczywiście świat może okazać się nie do wytrzymania!

Niech ten dzień, będzie dla nas wszystkich przypomnieniem tego jakim człowiekiem był Jan Paweł II i czego możemy się od niego nauczyć. Przede wszystkim chciejmy go naśladować w całkowitym zawierzeniu Bogu i Maryi – „Totus Tuus”.

Zapraszam też do odwiedzenia specjalnej strony, którą w 2005 roku zrobiłam na cześć JPII

Reklamy
Następny wpis
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • Galeria zdjęć

  • Znajdź coś dla siebie

  • archiwum

  • Statystyki

    • 139,688 odwiedzin od 16.01.2010
  • Kalendarz

    Kwiecień 2008
    Pon W Śr C Pt S N
    « Mar   Maj »
     123456
    78910111213
    14151617181920
    21222324252627
    282930  
%d blogerów lubi to: