Wędrowanie

No i stało się… mimo, że dzielnie walczyłam – dopadło mnie nagle i bez żadnej zapowiedzi jakieś wstrętne choróbsko 😦

Jestem przekonana, że to przez, od dawna planowane, wyjście na basen. Od pół roku umawiam się na trochę rozruszania kości podczas pływania i jakoś zawsze coś wypadało, a jak już się znalazł czas, to okazywało się, że mnie gardło boli albo mam katar i kończyło się na wiecznym przekładaniu. Postanowiłam sobie więc, że tym razem, bez względu na wszystko, udam się na basen… i to mnie chyba zgubiło – musiałam się naprawdę porządnie rozłożyć, żeby uznać, że w tym stanie pływać się nie da. Zastanawia mnie cały czas cóż za niebezpieczeństwo czyha na mnie na Warszawiance, że dotrzeć tam jakoś nie mogę…

Leżę więc w łóżeczku i wypoczywam – jakbym miała od czego wypoczywać 🙂 Przy okazji rozmyślam też o wędrowaniu (podziękowania dla Czarka!) i o tym, że wszystko, jak się później okazuje, jest nam w jakiś sposób potrzebne – więc widoczenie moje chorowanie też.

„Moje wędrowanie… Moje upadanie… Moje powstawanie… Twoje miłowanie… Jesteś dla nas pielgrzymów, jak burzy ustanie…”

Reklamy
Poprzedni wpis
Następny wpis
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • Galeria zdjęć

  • Znajdź coś dla siebie

  • archiwum

  • Statystyki

    • 135,023 odwiedzin od 16.01.2010
  • Kalendarz

    Styczeń 2008
    Pon W Śr C Pt S N
    « Gru   Lu »
     123456
    78910111213
    14151617181920
    21222324252627
    28293031  
%d blogerów lubi to: